niedziela, 1 lutego 2009

Tajemnica

Brokeback Mountain
Teoretycznie nie w temacie bloga, ale przy bliższym poznaniu - też o wnętrzu, takim najbardziej wewnętrznym wnętrzu.
Kocham kino - ze wszystkich miłości (a kochliwa jestem) ta jest chyba jedną z największych. Wczoraj - "Tajemnica Brokeback Mountain" Anga Lee, czekałam na ten film z ciekawością, bo nie udało mi się dotrzeć na niego do kina. I od czasu "Między słowami" Sofii Coppoli żaden nie zrobił na mnie takiego wrażenia i tak mnie nie poruszył.
Film oszczędny, subtelny, dotkliwie bolesny. Zaskakująco nieszablonowy, skonstruowany wbrew wszelkim stereotypom. O wielkim pragnieniu i tęsknocie, wielkim niespełnieniu i wielkim cierpieniu.
Obok kanonu lektur szkolnych powinien istnieć kanon filmów. I "Tajemnica Brokeback Mountain" powinna być na tej liście.
Miłość nie ma płci.

Tajemnivca Brokeback Mountain

Zdjęcia z serwisu Filmweb.pl

5 komentarzy:

katje pisze...

Również czekałam na ten film; to jeden z filmów o którym tak od razu nie można zapomnieć...
Pozdrawiam
Kasia

joanna pisze...

Oglądałam jakiś czas temu. Na szczęście w domu - wciśnięta w fotel, maksymalnie skupiona, poza światem...
Myślę, że jeszcze długo nie doczekamy się ani listy kanonu lektur, ani kanonów filmów. Oficjalnych.
Ale dobrze mieć taką swoją listę - na własne potrzeby, albo swoich dzieci
Serdecznie pozdrawiam...

Ewa pisze...

A ja tak chciałam obejrzeć ten film ... ale niestety koczowanie na materacu w szpitalu mi to uniemożliwiło. Pozostaje mi czekać na powtórkę, albo zakupić ....

Aleksandra pisze...

No i trafił swój na swego! :)
Uściski, Bobe Majse

Aleksandra pisze...

Pisząc poprzedniego posta miałam na myśli mnie i Ciebie, nie film :)
Bobe Majse o poranku

Blog Widget by LinkWithin